Avalon » Publicystyka » Artykuł

Avalon Pulse - minirecenzje komiksów z 06.09.17

avalonpulse0.png

W ubiegłą środę otrzymaliśmy sporo nowych premier, przez co w najnowszym wydaniu Avalon Pulse'a przeczytacie o takich zeszytach jak: Generations: Iron Man & Ironheart, Journey to Star Wars: Last Jedi: Doctor Phasma, Thor vs. Hulk: Champions of the Universe i Venomverse: War Stories. 



scenariusz: Brian Michael Bendis
rysunki: Marco Rudy, Szymon Kudrański, Nico Leon

Rodzyn: Poprzedni tydzień był dla mnie pierwszym pozytywnym zaskoczeniem przy okazji Generations. Zeszyt z dwójką Hawkeye był po prostu przyjemny, ze świetnie pokazaną relacją bohaterów, a tego oczekiwałem po tych one-shotach. W tym tygodniu dostaliśmy spotkanie Tony'ego Starka i Riri Williams, które wyróżniło się przede wszystkim tym, że zabrało nas w przyszłość uniwersum, a nie w przeszłość. Bendis wykorzystał tutaj tę budowaną przez siebie w kilku swoich wcześniejszych tytułach, mamy tu więc obecność Next Avengers znanych z animacji Marvela o tym samym tytule oraz Tony'ego Starka w roli Sorcerer Supreme. To ciekawe urozmaicenia tego zeszytu, ale liczy się w nim przede wszystkim to, jak dawny Iron Man współgra z Riri. Wychodzi całkiem dobrze, choć mamy tu momentami za dużo elementów charakterystycznych dla Bendisa, przesadza z ekspozycją i podkreślaniem pewnych rzeczy. Nie zawodzą za to rysunki, choć są one autorstwa aż trzech artystów. Marco Rudy, Szymon Kudrański i Nico Leon na tyle się zgrali, głównie dzięki pracy kolorysty, że tych przejść między nimi praktycznie się nie dostrzega. Był to przyjemny numer i choć nie śledziłem przygód zarówno Iron Mana jak i Ironheart autorstwa Bendisa, to po tym numerze poczułem zainteresowanie ich dalszym losem, choć może bardziej ciekawiłaby mnie jakaś większa historia umieszczona w przedstawionej tutaj przyszłości.



scenariusz: Kelly Thompson
rysunki: Marco Checchetto

Rodzyn: Początkowo myślałem, że to one-shot i na taką historię się nastawiałem. Gdy jednak akcja tego komiksu stosunkowo wolno się rozwijała, wiedziałem, że coś źle sprawdziłem. Ten element nie jest na pewno wadą, pasuje do tytułowej postaci, która powoli i precyzyjnie kalkuluje swoje kolejne ruchy. Znajdujemy ją bowiem w momencie, w którym pozostawił ją film, a jej celem jest zniszczenie wszystkich dowodów swojej zdrady. Jej działania dają nam wgłąb w jej psychikę i jej sposób myślenia. Nie ma co ukrywać, że film trochę ją zaniedbał i nie pozostawiła po sobie konkretnego wrażenia. A czuć w niej potencjał i w tej miniserii planuje pokazać go Kelly Thomspon. Scenarzystkę tę bardzo lubię, dobrze jej poszło przy A-Force, do tego obecna Hawkeye jest świetna, myślę że dalszy ciąg tego tytułu też będzie dobry. Tym bardziej, że za rysunki odpowiada Marco Checchcetto, który w świecie Gwiezdnych Wojen tworzył już miniserię towarzyszącą premierze Przebudzenia Mocy oraz tytuł o przygodach Obi-Wana i Anakina. Jego kreska jest tu świetna i mam przeczucie, że z takim scenariuszem będzie to jedna z porządniejszych historii w nowym komiksowym kanonie.  



Thor vs. Hulk: Champions of the Universe #1
scenariusz: Jeremy Whitley
rysunki: Simone Buonfantino, Alti Firmansyah

Rodzyn: Komiks ten to kolejny efekt współpracy Marvela i Comixology, który publikowany jest wyłącznie na łamach tej platformy i w papierowej formie pojawi się dopiero wraz ze zbiorczym wydaniem. Dobór tytułu nie dziwi, skoro wkrótce premiera filmu, w którym obaj bohaterowie skrzyżują znów swe drogi i będą musieli walczyć nie tylko ramię w ramię, ale i naprzeciw siebie. Akcja historii nie toczy się w obecnych czasach, skład drużyny Avengers sugeruje erę z początku Marvel NOW!, dzięki czemu Thor i Hulk są tu w swoim bardziej klasycznym wydaniu. Obecnie w komiksach daleko im bowiem do takich wersji: Odinson jest niegodny młota, a Banner... zwyczajnie martwy (Secret Empire nie wyjaśniło do końca jego powrotu, sugerując, że jest nietrwały). Przejdźmy jednak do samej treści, choć wiele jej nie ma: w trakcie kosmicznej misji dwójka naszych bohaterów zostaje pojmana przez tajemniczych podróżników, z których jeden okazuje się być Championem, jedną z najstarszych i najpotężniejszych postaci w uniwersum. Uważa on, że nikt go nie pokona, a by to udowodnić szuka kolejnych przeciwników. Jednym z nich będzie któryś z naszych bohaterów, lecz wpierw muszą zawalczyć między sobą. 

Jeremy Whitley, twórca scenariusza do tej historii nie jest mi zbyt dobrze znany, jego komiksy raczej nie należały do kręgu mojego zainteresowania. Słyszałem dobre słowa o jego Unstoppable Wasp, ale ta zdążyła się zakończyć nim ja po nią sięgnąłem i pozostaje to wciąż przede mną. Tutaj poradził sobie całkiem dobrze, tak jak nie spodziewałem się wiele po takim tytule, tak otrzymałem historię szczerze zabawną i przyjemną, coś czego mógłbym po tym tytule oczekiwać. Mam nadzieję, że dalszy ciąg okaże się równie miłym komiksem, mocniej zachęcającym mnie do szybszego poznania przygód nowej Wasp. 



scenariusz: Cullen Bunn, Declan Shalvey, Nnedi Okorafor, Magdalene Vissagio, Aaron Convington 
rysunki: Annapaola Martlelo, Tana Ford, Declan Shalvey, Khary Randolph

Rodzyn: O pierwszym numerze Venomverse pisałem w tym tygodniu na łamach Reakcji Atomowych i trzeba przyznać, że komiks ten nie ma zbyt wciągającej fabuły i ratują go przede wszystkim dobre rysunki. Jak na event przystało, głównej miniserii towarzyszy dodatkowy one-shot, w którym historie przyjmują formę podobną do tych z miniserii Edge of Venomverse. Mamy tu więc kilka znanych postaci, które stają się nosicielami Venoma, a wszystko to w różnych alternatywnych rzeczywistościach. No, może nie do końca znanych, gdyż pierwsza historia przedstawia nam nową bohaterkę, niepełnosprawną mieszkankę Wakandy, która jest świadkiem walki Black Panthera i Rhino, stając się jej trakcie nosicielem Venoma. Jest to fajnie zilustrowana i dobrze napisana historia. W roli scenarzystki mamy tu bowiem Nnedi Okorafor, nagradzną autorkę science-fiction. Czy jest to jakiś wstęp do jej większej kariery w wydawnictwie, to się dopiero okaże, póki co nie jest źle. 

Najlepsze co ma do zaoferowania ten zeszyt to historia autorstwa Declana Shalveya, którego rysunki bardzo lubię. Znacie go na pewno z jego współpracy z Warrenem Ellisem nad Moon Knightem, tutaj zaś pisze o Punisherze, który zawiera pakt z Venomem, by wypełnić postawioną sobie misję. Wychodzi z tego porządna krótka historia. Tego samego nie mogę powiedzieć o komiksie autorstwa Magdalene Vissagio i Alexa Arizmendi, nic nie ma w sobie ciekawego, to zwykła naprarzanka między zainfekowanym Rocketem i Captain Marvel, tutaj również pełniącej rolę Captain Aaerica. Finał tego zeszytu to dobra historia o tym, jak z Venomem radziłby sobie Doctor Doom, nieco z przymrużeniem oka. Dostajemy tu też alternatywnych Avengers, głównie wyróżniających się Lukiem Cage'm posiadającym elementy zbroi Iron Mana. Ogólnie nie był to więc zły zeszyt, dostarczający więcej rozrywki niż główny event.



Sprawdź także: 


Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.