Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - Deadpool (2019) #1

Za sterami serii o przygodach Najemnika z Nawijką zasiadła Kelly Thompson, która pisała takie serie jak „A-Force”, „Hawkeye” czy „West Coast Avengers”. Niestety żadnej z nich nie było mi dane czytać, więc nie miałem pojęcia czego spodziewać się po tej scenarzystce. Jest dla mnie jedną, wielką niewiadomą i nie wiem, czy zdoła udźwignąć ciężar pisania tej serii. Bo wydaje mi się, że pisanie Deadpoola nie jest takie proste. Nikogo jednak nie przekreślam i z zaciekawieniem zabrałem się za lekturę tego komiksu.

Przyznam się bez bicia, że poprzedniej serii przygód Deadpoola niestety nie czytałem, nie wiedziałem więc, czego mogę się spodziewać. Śledzę jego perypetie równolegle z wydawanym u nas runem Duggana i obawiałem się, że mogą być tu poruszane pewne wątki, z którymi nie jestem zaznajomiony. Ale nie było czasu na tego typu rozmyślenia, komiks się wszak sam nie przeczyta. Prawda? 

Po przyjrzeniu się dość intrygującej okładce zabrałem się za lekturę. I już na pierwszej stronie pani Thompson zaszalała: na jednym z pierwszych kadrów – a dokładnie trzecim – widzimy jak coś rozrywa Deadpoola na pół. Dowiadujemy się, że akcja ma miejsca na Staten Island. Leżący, rozerwany i zakrwawiony Wade rozmawia z czymś na kształt indyka w koszuli, marynarce i pod krawatem. I właśnie od indora dowiadujemy się, że Deadpool próbuje zabić króla potworów. I po tym odkryciu cofamy się do wczoraj, dnia kiedy Wade obchodzi urodziny. Wtedy właśnie zadzwonił do niego klient i ofertą na Staten Island. Po przemyśleniu sprawy Wilson udaje się na miejsce, gdzie dostaje ofertę: złoto za zabicie króla potworów. A kto by nie chciał dostać kilku sztabek złota, prawda? Dlatego nasz ulubiony najemnik decyduje się podjąć tego zadania. Jak mu idzie? No chyba łatwo się domyślić, skoro chwilę temu widzieliśmy go rozerwanego na pół. 

Kelly Thompson wrzuca do swojego komiksu kilka postaci, które znamy z innych serii: Elsę Bloodstone, Gwenpool z Jeffem (Jeff the Land Shark wymiata!)… a także Kravena Łowcę! Ciekawe czy to senior który wyzionął ducha na łamach ASM czy to junior. Ciekawe, ciekawe. Coś mi mówi, że zabawa z polowaniem na króla potworów i jego konsekwencje, wpłyną na Deadpoola. Bo przecież, gdyby nie wpłynęły to nikt by nie wrzucał Wade’a Wilsona do takiej przygody, prawda? Trochę boli mnie to, że scenarzystka odcięła się od poprzednich serii i nie wspomina się tu nic o córce Wade’a czy innych jego przyjaciołach / sojusznikach. Tak jakby nic podobnego nie miało miejsca… Zwłaszcza, że Deadpool jojczy, że nikt nie złożył mu życzeń urodzinowych. A wydaje mi się, że gdyby Duggan pisał o urodzinach Wade’a to na pewno ktoś by do niego zadzwonił. A przynajmniej tak myślę. Ciekawy jestem co czeka nowego króla potworów, co knuje Kraven? Czy Jeff polubi Wade’a i będzie dla niego dobrym rekinkiem?

Za oprawę wizualną tego zeszytu odpowiada Chris Bachalo, który swego czasu rysował „Uncanny X-Men”, „Doctora Strange’a” czy chociażby „Amazing Spider-Mana”. Właśnie z tego ostatniego tytułu kojarzyłem jego ilustracje i przyznam się bez bicia, w ogóle nie rozumiem stylu tego rysownika. Nie mówię, że są to paskudne rysunki… są po prostu specyficzne. A mi ta specyfika za bardzo nie odpowiada. Wade bez maski wygląda jakby wrócił z planu „The Walking Dead” Jeff też jakoś pokracznie wygląda, królewski indyk też jakiś taki niewymiarowy. No nie wiem, nie przypadł mi do gustu ten styl, ale jestem przekonany, że wśród czytelników są tacy, którym ilustracje Bachali przypadną do gustu.

Bądźmy szczerzy, fabularnie ten komiks nie zwala z nóg. Nawet bym powiedział, że jest przeciętny i nudnawy. Nie dzieje się tu nic nadzwyczajnego. Ot Wade dostaje zlecenie, które na pewno wpędzi go w tarapaty. Humoru też nie ma ty niestety zbyt wiele. Niby Kelly Thompson próbuje zrobić z Deadpoola śmieszka, ale obawiam się, że słabo jej to wychodzi. Ale nie przekreślam jej od razu, jestem zdania, że – daj boże – jak się rozkręci, będzie o wiele lepiej. Cóż, jest to pierwszy zeszyt i patrzę na niego przez pryzmat pierwszych zeszytów, które prawie nigdy nie są super i wow! Musi być słabo, żeby później mogło pierdyknąć. Przynajmniej w to wierzę.

Dla fanów Najemnika z Nawijką to oczywiście pozycja obowiązkowa, bo ten superbohater lub może raczej antybohater – bo ciężko go jednoznacznie sklasyfikować - ma wielu, wielu wiernych fanów. Dla tych, którzy chcieliby podszlifować znajomość angielskiego i być może rozpocząć przygodę z Deadpoolem, to jest to idealny moment. Czytając ten komiks bawiłem się nie najgorzej, ale nie ukrywam, gdzieś w głowie mi siedziało to, co czytam na łamach egmontowego Deadpoola. Może za bardzo patrzę na tę serię przez pryzmat tamtej. Mam nadzieję, że Thompson się rozkręci i kolejne zeszyty będą reprezentowały wyższy poziom. Ale i tak nie było najgorzej. Czy polecam? Waham się i biję z myślami, jednak kurczę fajerwerków nie było… no ale jednak, polecam. Przygody Deadpoola zawsze są dobrą lekturą na odmóżdżenie.

Dengar

Deadpool (2019) #1
scenariusz: Kelly Thompson
rysunki: Chris Bachalo


Pamiętajcie, że możecie użyć kodu promocyjnego "ENDGAME", by otrzymać 5% rabatu na komiksy Marvela. 

A wy co sądzicie o tym numerze? Zapraszamy do dyskusji na naszym forum.

Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2019 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.