Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - Kapitan Ameryka: Steve Rogers tom 1

Kiedy pierwszy numer tego tomu wychodził w Stanach Zjednoczonych to było jedno wielkie wow. Generalnie gdy po wydarzeniach z Pleasant Hill Kapitan Ameryka wrócił do formy, zapowiedziano komiks z jego udziałem, co może nie budziło jakiś wielkich nadziei (bo i co taki Kapitan Ameryka może robić?), ale zawsze stanowiło jakieś odświeżenie. I ten pierwszy numer był sobie po prostu pierwszym numerem. Akcja się powoli rozkręcała, trochę bijatyki, trochę zagrożenia spowodowanego nowym obliczem Hydry. Można było założyć, że Red Skull wraz ze swoją quasi-sektą będzie stwarzał realne zagrożenie dla stabilności Ameryki (coś na kształt tego co rozpoczynało aktualny run Ta Nehisi Coatesa, albo też nieco realistyczniej - coś co stanowiło aktualny postrach bardziej lewicowych Amerykanów). Można było, ale do ostatniej strony. Bo właśnie tam padają słowa, które zmieniają oblicza Kapitana Ameryki...

Hail Hydra.

Zastanawiałem się, czy pisać o tym w tej recenzji. Teoretycznie jest to spoiler, ale nawet tył okładki zdaje się sugerować, że z Kapitanem jest coś nie tak (choć nie wprost). Z drugiej strony efekt wow występował kilka lat temu, podczas premiery pierwszego zeszytu. Wydaje mi się, że każdy już wie jak to się dalej potoczyło. Dlatego powiedzmy to sobie jasno już tutaj- Kapitan Ameryka jest agentem Hydry. Jeżeli, czytelniku, chcesz więc poczytać o jego bohaterskich działaniach sięgnij raczej po tomy wydane w serii Marvel Classic. Jeżeli jednak chcesz poczytać coś dobrego i zaskakującego… zapnij pasy. Jedziemy.

Tom pierwszy Kapitana Ameryki jest ciężki do sklasyfikowania. Fabuła dzieli się na dwie linie czasowe. W pierwszej opowiedziana jest nieznana historia Rogersa, rozpoczynająca się od najmłodszych lat. I to chyba właśnie ona jest najbardziej interesująca. Okazuje się, że losy Rogersa potoczyły się zupełniej inaczej, niż myśleliśmy. Oficjalna wersja wydarzeń okazała się bajką, która była powtarzana przez lata. Jak to się mogło stać? Jakim sposobem nikt nie rozwiązał tego sekretu? To chyba jednak stanowiłoby już zbyt duży spoiler, dlatego dowiecie się tego bezpośrednio z tomu. Muszę tutaj jednak przyznać, że strasznie mi się te wycinki z przeszłości podobały. Szczególnie, jeżeli nie zna się historii, pokonuje się kolejne strony żeby tylko dowiedzieć się jak Steve Rogers naprawdę został Kapitanem Ameryką. Zdecydowanie warto.

Co do elementów tomu rozgrywających się w teraźniejszości, także jest bardzo dobrze, chociaż gorzej. Głównym zadaniem czytelnika będzie skonfrontowanie tego co wie do tej pory o Kapitanie z tym, jaki Kapitan jest naprawdę. A to jaki jest, także jest ciężkie do sklasyfikowania. Z jednej strony jest Agentem Hydry, ale z drugiej - nie do końca jesteśmy w stanie zrozumieć tego jak działa. Nie jest jednym z trybików w maszynie. Nie jest też kimś kto chce rozwalić mechanizm od środka. To kim jest naprawdę i jakie ma zamiary dowiemy się z następnego tomu. Teraz jednak warto wyrobić sobie własne zdanie na temat Capa. 

Jeżeli chodzi zaś o całościową ocenę, tom wypada bardzo dobrze. Zaczyna się od pochłaniającej intrygi, która jest dobrze napisana. Nie ma tutaj elementów, które na pierwszy rzut oka wydają się zapychaczami, a to jednak grubsza pozycja. Dlatego musi to zasługiwać na uwagę. Postaci są bardzo dobrze napisane i nawet te poboczne nie są plastikowe i mają własne życie. Niestety pozycji można zarzucić, że w pewnych momentach jest niesamodzielna- uważny czytelnik zauważy, że nie wie skąd wzięły się niektóre wątki (na szczęście jest ich bardzo mało!), co spowodowane jest tym, że Egmont odpuścił sobie wydanie kilku innych tomów. Czy burzy to czytanie? Nie. Ale jednak trzeba się pogodzić, że nie będziemy mieli całego obrazu uniwersum. Trudno- i tak to co dostajemy jest na tyle dobre, że nie ma czasu na narzekanie. Na uwagę zasługują także rysunki Jesusa Saiza i Javiera Pina- bardzo fajnie komponują się z historią. 

Trzeba przyznać, Nick Spencer zrobił kawał dobrej roboty. I nawet jeżeli konsekwencje tego co stanie się z wątkiem Hydra Capa wam się nie spodobają, nie sposób zaprzeczyć, że pierwszy tom jest naprawdę mocny. Po erze słabych eventów, powoli wchodzimy w lepsze czasy dla Marvela (chociaż niektórzy powiedzą, że wypowiadam te słowa przedwcześnie). Niemniej, niezależnie od oceny momentu Marvela, w którym dzieje się akcja - tom jest warty uwagi. 

Krzysiek "Sobb" Sobieraj

Kapitan Ameryka: Steve Rogers tom 1
Scenarzysta: Nick Spencer
Ilustrator: Jesús Saiz, Javier Piña
Tłumacz: Marek Starosta
Cena z okładki: 69,99 zł
Liczba stron: 284


Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2020 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.